
„Panie Mirku, proszę nie iść jeszcze na emeryturę. Gdzie ja znajdę kogoś na Pana miejsce?”
Takie słowa wielu specjalistów i mistrzów rzemiosła mogło usłyszeć od swoich przełożonych tuż przed zakończeniem kariery zawodowej. Nierzadko pojawia się również propozycja dalszej współpracy – w ograniczonym wymiarze godzin, czasem w formule nieformalnej – byle tylko pracownik pozostał w firmie i nadal wspierał ją swoim doświadczeniem oraz kompetencjami.
Skąd takie decyzje i postawy pracodawców? Od dłuższego czasu obserwujemy pogłębiającą się lukę kompetencyjną w obszarach wymagających wysokich kwalifikacji i wieloletniego doświadczenia. Brakuje specjalistów, których trudno zastąpić – jak chociażby operatorów obrabiarek konwencjonalnych. Na sytuację tę wpływa kilka czynników: niż demograficzny, emigracja zarobkowa, zmiany w systemie edukacji oraz przemiany kulturowe promujące szybki sukces i wysokie zarobki przy minimalnym wysiłku. W efekcie coraz mniej młodych osób wybiera ścieżki zawodowe związane z przemysłem i rzemiosłem technicznym.
Uwarunkowania historyczne i systemowe
Po II wojnie światowej Polska funkcjonowała jako państwo centralnie sterowane – Polska Rzeczpospolita Ludowa (PRL) i była satelitą ZSRR. System edukacji podporządkowano wówczas potrzebom intensywnej industrializacji. Szkoły techniczne i zawodowe kształciły kadry robotnicze, które miały jak najszybciej zasilić powstające zakłady pracy – przede wszystkim w przemyśle ciężkim, odbudowując tym samym zniszczoną gospodarkę. Placówki te często współpracowały bezpośrednio z lokalnymi przedsiębiorstwami. Uczniowie już w wieku kilkunastu lat zdobywali praktyczne umiejętności przy konkretnych maszynach, wytwarzając realne komponenty wykorzystywane w produkcji. Dodatkową motywacją była stabilność zatrudnienia oraz możliwość uzyskania mieszkania w nowo powstających osiedlach pracowniczych.
W tamtym okresie dostęp do szkolnictwa wyższego był ograniczony, a model społeczny promował etos robotnika. Po transformacji ustrojowej sytuacja uległa zasadniczej zmianie. Rynek pracy, nasycony wykwalifikowaną kadrą techniczną, nie generował już tak dużego zapotrzebowania na absolwentów szkół zawodowych. Przejście do gospodarki wolnorynkowej oznaczało prywatyzację wielu przedsiębiorstw oraz konieczność konkurowania bez wsparcia państwa. Część nierentownych zakładów została zamknięta. Równolegle zmieniały się aspiracje społeczne. Pokolenie wychowane w realiach ciężkiej pracy fizycznej nie chciało, by ich dzieci powielały tę ścieżkę zawodową. Wzrosło zainteresowanie studiami wyższymi, szczególnie w obszarach mniej technicznych.
Transformacja, emigracja i zmiana aspiracji
Lata 90. przyniosły dynamiczny rozwój prywatnej przedsiębiorczości, jednak warunki zatrudnienia w wielu firmach były dalekie od oczekiwań pracowników. Niskie wynagrodzenia i niestabilność zatrudnienia skłoniły wielu młodych ludzi – często absolwentów studiów – do emigracji zarobkowej. Istotnym momentem było przystąpienie Polski do Unii Europejskiej 1 maja 2004 roku. Fundusze UE umożliwiły modernizację procesów produkcyjnych i zwiększenie konkurencyjności przedsiębiorstw.
Polska stała się atrakcyjnym kierunkiem dla inwestorów zagranicznych, co przełożyło się na nowe miejsca pracy i przyspieszenie rozwoju technologicznego. Wraz z nadejściem koncepcji Przemysłu 4.0 – automatyzacji, cyfryzacji i integracji procesów – zmienił się model pracy. Jeden pracownik obsługuje dziś wiele zadań, a technologia przejęła znaczną część czynności manualnych. Jednocześnie model kulturowy akcentujący rozwój osobisty, mobilność i konsumpcję przyczynił się do spadku dzietności. W ostatnich latach dodatkowo pojawiły się czynniki takie jak niepewność geopolityczna, kryzys mieszkaniowy oraz rosnące koszty życia.
Automatyzacja nie zastąpi wszystkiego
Choć młode pokolenie wchodzi na rynek pracy, wielu jego przedstawicieli kieruje się wizją szybkiego sukcesu promowaną w mediach społecznościowych. Tymczasem zaplecze edukacyjne w zakresie praktycznej nauki zawodu jest dziś ograniczone. Ubyło szkół technicznych powiązanych bezpośrednio z zakładami przemysłowymi, w których uczniowie mogliby zdobywać doświadczenie pod okiem mistrzów. Może się wydawać, że w erze maszyn CNC i pełnej automatyzacji nauka obsługi tokarki konwencjonalnej traci sens. To jednak uproszczenie.
Automatyzacja nastawiona jest na produkcję seryjną i wydajność. W sytuacjach awaryjnych, przy jednostkowych zleceniach lub konieczności szybkiej naprawy, kluczowe okazują się kompetencje zdobyte na obrabiarkach konwencjonalnych. Pozwalają one uniknąć czasochłonnego programowania i rekonfiguracji całego procesu technologicznego dla tylko jednego sprecyzowanego zadania. W warsztatach oraz wyspecjalizowanych zakładach coraz wyraźniej brakuje osób, które mogłyby zastąpić odchodzących na emeryturę fachowców z wieloletnim doświadczeniem i „wyczuciem materiału”. Pojawia się więc pytanie: gdzie młodzi ludzie mogą zdobyć praktyczne umiejętności techniczne i nauczyć się bezpiecznej obsługi maszyn?
W EMT-Systems w Gliwicach realizowane są kursy zarówno z zakresu obrabiarek CNC, jak i klasycznych obrabiarek konwencjonalnych. Pięciodniowe, intensywne szkolenie obejmuje podstawy rysunku technicznego, jego czytanie i tworzenie, prawidłowe posługiwanie się narzędziami pomiarowymi oraz praktyczną obsługę maszyn. Program został przygotowany z myślą o osobach bez wcześniejszego doświadczenia. Choć charakter pracy może wydawać się tradycyjny, kompetencje te pozostają nieocenione w obszarach utrzymania ruchu, napraw oraz produkcji jednostkowej.
Wyzwanie systemowe
Odchodzący na emeryturę specjaliści zwalniają stanowiska, które w nowoczesnym przemyśle bywają postrzegane jako niszowe. W rzeczywistości ich rola jest kluczowa dla sprawnego funkcjonowania całego łańcucha wartości – od produkcji, przez transport, po utrzymanie infrastruktury technicznej. Ograniczona dostępność takich fachowców zwiększa koszty operacyjne i wydłuża przestoje technologiczne, co w dłuższej perspektywie może wpływać na konkurencyjność gospodarki.
Według dostępnych danych, w marcu 2025 roku ZUS wypłacał świadczenia około 8 mln emerytów. Na koniec 2024 roku liczba pracujących emerytów przekraczała 872 tys., z czego 14,8% stanowili przedstawiciele przetwórstwa przemysłowego (około 129 tys. osób). Dane te wskazują zarówno na utrzymujące się zapotrzebowanie na doświadczonych specjalistów, jak i na ekonomiczne potrzeby starszej części społeczeństwa.
Wyzwanie luki pokoleniowej w przemyśle nie rozwiąże się samo. Konieczne jest równoczesne działanie w trzech obszarach: odbudowy prestiżu zawodów technicznych, wzmocnienia praktycznego kształcenia oraz tworzenia realnych perspektyw rozwoju dla młodych pracowników. Doświadczenie odchodzących fachowców powinno stać się fundamentem mentoringu i transferu wiedzy, a nie ostatnim rozdziałem historii polskiego rzemiosła przemysłowego. Od tego, czy skutecznie połączymy tradycyjne kompetencje z nowoczesną technologią, zależy stabilność i konkurencyjność całej gospodarki.
Zainteresowanych tematyką szkoleń zapraszamy do zapoznania się z pełną listą kursów.
